KOSZYKÓWKA Klęska wicemistrzów Polski w Atenach. Wrocławianie przegrali rewanżowe spotkanie z Maroussi 72:109, co oznacza, że w walce o ćwierćfinał Pucharu ULEB Grecy byli lepsi o 47 punktów
W Atenach szybko było po walce. Grecy już w pierwszej połowie wybili wrocławianom z głów marzenia o odrobieniu strat z pierwszego meczu. Choć trudno nawet stwierdzić, czy ktoś te marzenia miał. Po pierwszych minutach rywale prowadzi różnicą 30-punktów i mieli na koncie ponad dwa razy więcej punktów niż wrocławianie. Śląsk miał za to rekordowe 18 strat… To była prawdziwa deklasacja.
W drugiej połowie Grecy grali już z dużo mniejszą determinacja, nawet głębokimi rezerwami i to tylko pozwoliło Śląskowi uniknąć zdecydowanie wyższej porażki.
Testowany w Śląsku Adrian Autry w tym meczu z pewnością nie zachwycił – miał aż 7 strat i wiele spokoju do gry Śląska raczej nie wniósł (25 min., 5 pkt., 0/3 za 2, 0/2 za 3, 5/6 za 1, 1 zbiórka, 4 asysty, 1 blok). Wszystko wskazuje na to, że w drużynie jednak pozostanie. Nie dlatego, że trenerzy tak bardzo są z niego zadowoleni, ale dlatego, że innego wyboru w tej chwili po prostu nie ma. Drugi z graczy, który ma wzmocnić Śląsk raczej nie zjawi się do końca tego tygodnia i nie ma wielkich szans, by zagrał w niedzielnym pojedynku z Polonią w Warszawie. Raczej nie będzie nim Słoweniec Primoz Kobale. Śląsk wstępnie był nim zainteresowany, ale w tej chwili jest bliżej pozyskania innego gracza.
Podobnie jak w Śląsku, tak i w Lietuvos Rytas Wilno wiele szczęścia ma Tomo Mahorić. Ekipa słoweńskiego trenera pokonała Aris Saloniki 81:77, a wiec w dwumeczu okazała się zaledwie o 2 punkty lepsza od Greków. Tuz przed końcem za trzy punkty rzucał jeszcze DeJuan Collins z Arisu, ale spudłował.
MAROUSSI ATENY 109
DEICHMANN ŚLĄSK 72
26:12, 30:14, 29:26, 24:20
Maroussi: Sekulić 17, Spanoulis 17 (3), Blakney 11 (1), Popović 8 (2), Stewart 2 oraz Karagoutis 20, Kolokas 14 (1), Stefanidis 10 (2), Lolas 6 (2), Bountouris 4.
Śląsk: Zieliński 16 (1), Randle 15, Hyży 14, Kiausas 6 (2), skibniewski 0 oraz Ignerski 7 (1), Autry 5, Grafs 5, Chanas 4, Hajnsz 0.
Czy to dobrze, że Deichmann Śląsk grał w Pucharze ULEB?
Jerzy Kołodziejczak
* były gracz Śląska, reprezentant Polski
- Jestem zdecydowanie za grą w pucharach. Wyniki pokazują, że było warto, bo przecież młody wrocławski zespół pokonał sporo silnych ekip. Doświadczenia zdobytego w tej rywalizacji nie można nawet przecenić. Ono musi procentować. A czy odbywało się to kosztem ligi? Nie sadzę. Brak meczów pucharowych wcale nie musiałby oznaczać lepszego bilansu w lidze.
Jerzy Binkowski
* były gracz Śląska, reprezentant Polski
- Realnie oceniając sytuacje klubu – finansową i personalną, może nawet wskazane byłoby skoncentrowanie się na lidze i rezygnacja z występów pucharowych. Ale będąc szefem wrocławskiego klubu i tak nie zdecydowałbym się na taką decyzję. Dlaczego? Z prostego względu. Z pewnością nie wybaczyliby tego Śląskowi kibice, przyzwyczajeni do wielkich meczów w Europie.
Andrzje Kuchar
* były trener kadry, członek rady nadzorczej
- Dla rozwoju takich graczy jak Chanas, Szlachtowicz czy wciąż młody Skibniewski gra w pucharach miała olbrzymie znaczenie. 1 mecz pucharowy znaczy tyle co 5 ligowych. Dlatego właśnie w takim składzie warto było występować w ULEB Cup i jestem przekonany, że zebrane doświadczenia będą procentować w lidze. Być może nawet jeszcze w tym sezonie.
DARIUSZ ZELIG
* były gracz Śląsk, reprezentant Polski, telewizyjny komentator spotkań Śląska w pucharach
- Teraz wydaje się, że łatwo podjąć decyzję o rezygnacji z gry w pucharach. Tyle tylko, że jestem pewny, że opinia publiczna, dziennikarze, o kibicach nawet nie wspominając, nie wybaczyliby szefom klubu takiego ruchu. Bo we Wrocławiu wszyscy przyzwyczaili się do tego, że Śląsk gra w Europie – dla tego klubu byłby to olbrzymi krok do tytułu. Dlatego po prostu musieli grać.
Autor artykułu: Michał Lizak