W niemieckim Oberstdorfie rozpoczną się dziś narciarskie mistrzostwa świata w konkurencjach klasycznych. Asem atutowym polskiej reprezentacji znów będzie Adam Małysz, kontynuator tradycji Marusarza, Łaciaka i Fortuny
Dotychczasowi nasi medaliści MŚ to ludzie nietuzinkowi, ale i kontrowersyjni. Jedni z nich walczyli za wolność ojczyzny, inni przepijali swoje życie. Łączyło ich jedno. Byli bohaterami całej Polski.
Wyskoczył na wolność
- Skoczek musi być przede wszystkim odważny, potem silny, dalej spokojny i obdarzony błyskawicznym refleksem. Inaczej mówiąc, musi być prawdziwym chłopem – twierdził Stanisław Marusarz, pierwszy polski medalista mistrzostw świata.
27 lutego 1938 w Lahti zakopiańczyk skakał najlepiej i najdalej (66 i 67 m, nota 226,2 pkt), ale sędziowie orzekli, że mistrzowski tytuł otrzyma najmłodszy z braci Ruudów – Asbjörn (63,5 i 64 m – 226,4 pkt).
Dzidek, bo tak wszyscy nazywali Marusarza, był człowiekiem wielkiego formatu. Pokazała to wojna. Złapany przez Niemców, podczas kurierskiej przeprawy na Węgry, został przewieziony do celi śmierci w więzieniu na Montelupich w Krakowie. Wyskoczył z drugiego piętra. Na wolność. Zmarł 29 października 1993 w Zakopanem, przemawiając nad grobem swojego przyjaciela z czasów wojny – profesora UJ Wacława Felczaka. “Kurier odszedł przy grobie kuriera” – pisała prasa. Pochowano go na cmentarzu na Pęksowym Brzyzku.
Murarz ryzykant
Naszym pierwszym powojennym medalistą MŚ był murarz ze Szczyrku – skoczek Antoni Łaciak (odbywał wtedy służbę wojskową w WKS Zakopane). W 1962 roku sięgnął na Średniej Krokwi po srebrny medal, wyrównując rekord (71,5 m) Marusarza. Niewiele brakowało, a konkurs by się nie odbył, bo Zakopane znalazło się pod śniegiem. Po 36 godzinach pracy… milicjantów udało się jednak doprowadzić obiekt do używalności. Mimo że cały czas sypało.
Długaj, jak koledzy nazywali mierzącego 180 cm Łaciaka, musiał oddać trzy dalekie równe skoki, bo właśnie z trzech serii składały się wówczas konkursy. Przed ostatnią Polak był jeszcze czwarty. Uzyskując 71,5 m wskoczył jednak na pierwsze miejsce, ale zamykający zawody Norweg Toralf Engan nie dał sobie wydrzeć zwycięstwa. Był lepszy od Łaciaka o 1,1 pkt. – Kto ryzykuje, do tego zwykle uśmiecha się szczęście – obwieścił nasz wicemistrz świata, którego kibice na ramionach zanieśli do hotelu “Imperial”.
Łaciak zmarł w 1989 roku – w wieku 50 lat – w szpitalu kardiochirurgicznym w Ochojcu k. Katowic.
Za jednym zamachem
Choć nie wszyscy zamierzają się z tym faktem pogodzić, to trzeba jednak oddać Wojciechowi Fortunie, że to on – a nie Adam Małysz – był pierwszym polskim mistrzem świata w narciarstwie klasycznym. Kiedy w 1972 roku na słynnej skoczni Okura w Sapporo zakopiańczyk zdobywał mistrzostwo olimpijskie, za jednym zamachem (albo za jednym skokiem, z którego zasłynął) zapewnił sobie również złoty medal MŚ. Wtedy nie rozgrywano bowiem osobnego konkursu o tytuł mistrza świata, którym zostawał automatycznie złoty medalista olimpijski. Przed rokiem, przy okazji zakopiańskich konkursów Pucharu Świata, Fortuna był jednym z zaproszonych gości. I nie omieszkał przypomnieć – z dwoma medalami w dłoniach – że to jemu należy się palma pierwszeństwa.
Wykombinował brąz
W ostatnim Turnieju Czterech Skoczni zadebiutował Stefan Hula junior – syn jedynego do tej pory polskiego medalisty mistrzostw świata w kombinacji norweskiej. Hula senior (Włókniarz Bielsko-Biała) swój życiowy sukces (brąz) odniósł w 1974 roku w szwedzkim Falun. Ciekawostką jest, że jeszcze w dniu zawodów nie był pewien, czy do nich przystąpi. Na podium dostał się dzięki temu, że znakomicie skakał (najlepiej ze stawki rywali) oraz dzięki trenerowi, który idealnie posmarował mu narty do biegu.
Ze szczytu na budowę
W 1978 roku Józef Łuszczek miał 23 lata. Do Lahti nie pojechał jako faworyt, choć rok wcześniej jako faworyt zajął drugie miejsce w Zimowej Spartakiadzie Armii Zaprzyjaźnionych. Mistrzostwa w Finlandii rozpoczął dosyć niespodziewanie. Na 30 km przegrał tylko z Siergiejem Sawiejewem i Nikołajem Zimiatowem z ZSRR. Dwa dni później, w rywalizacji na 15 km, był już najlepszy.
- W nocy przed biegiem śniło mi się, że na maszt wciągają polską flagę, ale nie wiedziałem dla kogo, bo na podium nie było żadnych zawodników. Przez większą część dystansu byłem trzeci. Na ostatnich pięciu kilometrach przyspieszyłem i wygrałem – wspomina po latach.
W maratonie na 50 km zdołał wywalczyć siódmą lokatę. Dzięki jednemu zawodnikowi Polska zajęła w mistrzostwach 5. miejsce i wyprzedziła Norwegię. Za ten wyczyn Łuszczek- z rąk prezydenta Finlandii i wielkiego miłośnika narciarstwa Urho Kekkonena – odebrał nagrodę specjalną dla najlepszego uczestnika fińskiej imprezy.
Ale później zamiast kolejnych laurów przyszły kłopoty, głównie przez alkohol. Bohater Zakopanego nikomu nie odmawiał. Rozpadło się jego małżeństwo. A on, by przeżyć zaczął pracować na budowach. Wkrótce przemarznięte ręce i nogi zaczęły dawać znać o sobie.
- Byłem na zakręcie swojego życia, ale dobrzy ludzie mi pomogli – mówi Łuszczek, który wybiera się do Oberstdorfu, by kibicować biegaczce Justynie Kowalczyk.
Polskie medale
Złote
1972 Sapporo skoki (K 120) Wojciech Fortuna
1978 Lahti biegi (15 km) Józef Łuszczek
2001 Lahti skoki (K 90) Adam Małysz
2003 Predazzo skoki (K 95) Adam Małysz
2003 Predazzo skoki (K 120) Adam Małysz
Srebrne
1938 Lahti skoki (K 65) Stanisław Marusarz
1962 Zakopane skoki (K 65) Antoni Łaciak
2001 Lahti skoki (K 116) Adam Małysz
Brązowe
1974 Falun kombinacja nor. Stefan Hula
1974 Falun bieg 30 km Jan Staszel
Autor artykułu: Ireneusz Maciaś, Wojciech Koerber